wtorek, 29 września 2015

środa, 12 sierpnia 2015

Hej przepraszam jeju

13.8.2015

Nie pisałam tak strasznie długo przepraszam. Bardzo dużo rzeczy się dzieje w moim życiu ostatnio i średnio mam czas żeby w ogóle cokolwiek robić a jak już mam to zapewne nie jest to czas na pisanie bloga. Nie będę się rozpisywać o co chodzi bo to prywatne. Chciałam tylko napomknąć, że siedzę aktualnie sama w domu i jest godzina druga w nocy. Nie mam zamiaru spać bo w kuchni coś dziwnie syczy i nie chcę żeby to coś przypadkiem ożyło i zabiło mnie we śnie czy coś. I takie pytanie mam. Dlaczego jak jest noc a ja siedzę sama w domu nagle wszystkie horrory jakie w życiu obejrzałam i te o których słyszałam muszą mi się przypomnieć? Eh.

piątek, 24 lipca 2015

Pieseł mocno

25.07.2015

Dzisiaj chciałabym w końcu przedstawić wam (whatev.) mojego psa.
 Nazywa się Woody, jest psem razy Jack Russel Terrier i ma około dziewięciu lat. Przeżył bardzo dużo złego w swoim życiu i bywa strachliwy i nie ufny nawet do mnie czy do mojej mamy. Nie lubi dzieci a szczególnie tych, które biegają cały czas i krzyczą. Szczeka na nie z nienawiścią i warczy. Nie lubi też osób pijanych. Warczy i szczeka, potrafi nawet ugryźć. Nie lubi niespodziewanych i natarczywych ruchów, nie lubi odkurzacza, miotły, mopa, rur, prętów i zbyt długich patyków. Boi się ich, ucieka i szczeka. Uwielbia biegać po lesie, parku czy innym zielonym miejscu, lubi tarzać się w trawie (i nie tylko xd) i lubi jeść. Najbardziej słucha się mojej mamy i mojego dziadka, ma u nich wyćwiczony autorytet. Lubi bawić się piłką i gryźć skarpetki ;). Na osiedlu ma przyjaciółkę, która nazywa się Psotka i z którą uwielbia biegać i szczekać denerwując przy tym sąsiadów. Ma także przyjaciółkę Bellę ale ona chyba nie odwzajemnia jego uczucia gdyż często zdarza jej się na niego warczeć. Nie lubi psów płci męskiej, chyba, że są to małe pieski, których się nie boi i nie są zbyt głośne. Ma kumpla Bostona, który na niego szczeka ale się z nim bawi bo kto by nie lubił tej uroczej mordki :3.
Woody ma kilka ksyw, na które reaguje, są to między innymi : Chudy, Chudas, Chudilon, Rudy, Brudas, Pies i wiele innych. Reaguje również na "chodź masz" "zobacz co mam" "ej pies" "dzień dobry" oraz ogólne "chodź".
Znalazłyśmy go z mamą na Woodstocku (skąd imię) i wcale wtedy nie wyglądał tak jak teraz. Nie wyglądał nawet jak pies, szczerze mówiąc. Weterynarz wtedy powiedział, że ma 5/6 lat, miał przynajmniej raz połamany kręgosłup i wszystkie cztery łapy, na pewno był bity i musiał walczyć o jedzenie. Bałyśmy się, że będzie groźnym typem ale okazał się bardzo milusiński i kochany... Oczywiście ja z moim pragnieniem okazania mu miłości przytuliłam go i wtedy okazało się, że jednak jeszcze się nie przyzwyczaił do dotyku z zaskoczenia, ugryzł mnie wtedy w oko, rozerwał powiekę, doktor, który mnie zszywał powiedział, że jeszcze kawałeczek i byłoby po oku. Szczęście w nieszczęściu musieli tylko wymienić kanalik łzowy i zaszyć powiekę. Po tym zdarzeniu została tylko blizna, teraz pies zrozumiał już, że ja nie chcę mu zrobić krzywdy przytulając go i chętnie sam przychodzi oczekując czułości.
Piesek chodzi raz w miesiącu do psiego fryzjera. Jest to obowiązek, gdyż jeśli nie chodzi to wszystkie kłaki są na mnie i wszędzie indziej w domu a nawet poza nim. Czesania i trymowania nie lubi i straszy panią groomerkę prychając na nią i powarkując, ale daje się wypiększyć a potem wraca do domu. Wtedy lepiej go nie denerwować, bo sama wizyta w salonie fryzjera męczy go i frustruje.
 Na zdjęciu mój piesek prosto po zabiegach kosmetycznych zimą. A poniżej jeszcze przed w lesie. Przed wizytą u pani groomerki piesek musi być wybiegany bo inaczej szarżuje na stole gdyż ma zbyt dużo energii. Jak jest zmęczony jest spokojniejszy.

wtorek, 21 lipca 2015

Dosyć

21.07.2015

Mam dość tego miejsca już. Tych kibli obleśnych tych pryszniców tego piachu tych bachorów i tych starych bab. Tej kabiny malutkiej gdzie 5 osób to stanowczo za dużo tych kolczyków też mam dość. Nie mogę się normalnie położyć bo mnie boli. Tych walizek i toreb i przedstawicieli różnych bezużytecznych firm biegających za ludźmi po deptaku. Tych szwabów i innych ciuli. Mew które drą ryja srają i znowu drą ryja. DO DOMU CHCĘ. Tego kapiącego zlewu niedomykającej się szafy i krzywego stołu też mam dość. I śmieci na plaży i gołych bachorów na plaży i kurwa tych babć co biegają z tymi swoimi pomarszczonymi brzucholami i cycmi do kolan i kurwa trzech tych samych płyt w radio. I ran na stopach od tych śmieci. I pająków kurwa na każdym kroku i kłaków psa w kawie i wszędzie indziej.
Poznać kogoś? Haha. Jak tu dziady same. Jak nie dziady to bachory. Jak nie bachory... Patrzysz na człowieka i myślisz "ej on/ona jest w moim wieku...". Taki wał... NIEMIEC.

niedziela, 19 lipca 2015

Deszcz

19.07.2015

Pamiętacie jak pisałam że nad morzem w tych pokojach, i w ogóle jest super? Jest super jak jesteśmy we dwie... Jak jest tu 5 osób i pies to jest ciasno... A szczególnie w deszczu. Gdybym była sama i miała okej humor to poszłabym pochodzić po plaży nawet w tym deszczu. Ale niee. Olka po co ty miałabyś iść gdziekolwiek w taką pogodę? Zostań z nami w tym małym pokoiku z szczelinami w ramach okiennych... Eh. Mam ochotę jechać do domu i wykąpać się we własnej wannie. A potem we własnej kuchni zrobić sobie zieloną herbatkę i siedząc na własnym łóżku korzystać z własnego internetu.

czwartek, 16 lipca 2015

Rolki

  16.07.2015

Rolki. Rolki są super. Super ćwiczą pupę i nogi i lubię je bardziej niż bieganie, którego nienawidzę (czemu inny post). Tu nad morzem codziennie rano wstaję i jeżdżę godzinkę. Tu jest taka super ścieżka dla rowerów. Jeden z niewielu postów na tym blogu nie będący "hejtem" na wszystko i wszystkich. Hehe. Ciekawe czemu te negatywne posty są takie długie a te gdzie cieszy mnie coś są krótkie... Eh

wtorek, 14 lipca 2015

Słońce

14.07.2015

Słońce jest super. Ma mnóstwo właściwości... Ale co za dużo to nie zdrowo. Jak się tak siedzi na plaży przez cały dzień można świra dostać. Ale jest super. Trochę trudno mi poznać kogoś nowego bo tu są tylko albo starsi albo bardzo młodsi ode mnie... Ale może kogoś poznam... Mam jeszcze dwa tygodnie ;). Ewelinka jednak nie da rady przyjechać więc będę musiała dać radę sama. Nanana.